Artykuły

Tablica upamiętniająca przyłączenie Proszowic do Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944

W czwartek 24 września na budynku Szkoły Podstawowej nr 1 w Proszowicach zostanie odsłonięta tablica przypominająca jedno z ważniejszych wydarzeń w historii naszego miasta. 28 lipca 1944 roku (piątek), "oficjalne" przyłączono Proszowice do Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 (RP Kazimiersko-Proszowickiej) Symbolem tego zdarzenia jest wkroczenie oddziałów partyzanckich AK do Proszowic. Były to plutony dowodzone przez: plut. Stanisława Gasa ps. "Modrzew" i kpr. Jana Latałę ps. "Drozd", z kompanii kpr. pchor. Jerzego Biechońskiego ps. "Kłos".

Proszowice, dzisiejsza ul. 3 Maja, 28 lipiec 1944 roku. Przemarsz oddziałów Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 przez miasto. Na pierwszym planie - z pistoletem maszynowym Sten - Stanisław Gas "Modrzew". Najwyższy żołnierz to: Stanisław Maj "Wysoki".
(fot. Proszowice na fotografiach cz. IV)

 


Dowódca 106 DP AK generał Bolesław Michał Nieczuja-Ostrowski, tak opisuje ten fakt w swojej książce Rzeczpospolita Partyzancka: ...Na zajęcie Proszowic zdecydowano się po naradzie z oficerami sztabu i zastępcą konspiracyjnego starosty pow. Miechów "Niną" (Roman Nowak) po opuszczeniu przez Niemców tego miasteczka, przy czym brano pod uwagę przede wszystkim następujące motywy:

  • zachodziła obawa, że elementy aspołeczne mogą rozgrabić mienie społeczne, a w szczególności magazyny Związku Plantatorów Tytoniowych, których zawartość przeznaczona była planem mobilizacyjnym na zaopatrzenie oddziałów powstańczych i sojuszniczych;
  • trzeba było pomóc miejscowemu posterunkowi PKB w utrzymaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego w mieście, którego mieszkańcy mogli być w każdej chwili narażeni na represje nie tylko ze strony Niemców, ale także i grasujących w okolicy band;
  • obecność oddziałów partyzanckich w Proszowicach zapewniała też w znacznym stopniu pewną swobodę przygotowań, zwłaszcza dowództwom jednostek bojowych znajdującym się na terenie podobwodu proszowickiego, związanych z zarządzeniem stanu czujności na terenie "Marii", ułatwiała też przesunięcia oddziałów dywersyjno-partyanckich;
  • należało też zamanifestować istnienie na tym terenie polskich władz wojskowych i cywilnych, nie tylko wobec mieszkańców Proszowic, ale i ludności z okolicznych wsi, która prawdopodobnie zjedzie na tradycyjny targ, jaki przypada na 29 lipca;
  • obecność garnizonu zbrojnego w Proszowicach wzmacniała w dużym stopniu dowództwo "Marii-Dom", którego mp. w Koniuszy musiało pozostać czynne. Jego położenie w pobliżu Krakowa, tuż przy arterii komunikacyjnej Kraków-Kocmyrzów-Proszowice-Słomniki-Miechów stwarzało wprawdzie niebezpieczeństwo wykrycia go przez nieprzyjaciela, ale z drugiej strony ułatwiało szybszą łączność ze sztabem Okręgu, skąd w obecnej sytuacji spodziewano się dalszych rozkazów i informacji odnośnie do spodziewanego w każdej chwili sygnału do stanu pogotowia i ogłoszenia godziny "W". Spodziewano się też kontaktu na miejsce postoju sztabu Grupy Operacyjnej Kraków, któremu trzeba było zapewnić ubezpieczenie...

Proszowice, dzisiejsza ul. 3 Maja, 28 lipiec 1944 roku. Przemarsz oddziałów Rzeczpospolitej Partyzanckiej przez miasto. Na pierwszym planie: Stanisław Gas "Modrzew".
(fot. Proszowice na fotografiach cz. IV)


Moment wkroczenia żołnierzy AK z kompani kpr. pchor. Jerzego Biechońskiego ps. Kłos, relacjonuje (w tej samej publikacji) kpr. Jan Latała ps. Drozd, który wchodził na czele swojego plutonu w tym dniu do Proszowic:

...Rano 28 VII 44 r. zostały wydane rozkazy do zajęcia Proszowic. Na podstawione wozy konne w Koniuszy, załadowały się oddziały "Modrzewia" i mój. Udaliśmy się w kierunku Proszowic, gdzie w odległości 1 km od miasta, d-ca całości podchorąży "Kłos" uformował kolumnę ubezpieczoną i oddziały nasze weszły do miasta. Na czele I plutonu szedł "Modrzew", a ja prowadziłem pluton drugi. W Proszowicach było bardzo dużo ludzi z okolicznych wiosek. Na widok polskich żołnierzy urządzono spontaniczną owację. Entuzjazm ludności był ogromny, wierzono, że Niemcy już nie wrócą.

Zajęliśmy ważniejsze punkty w mieście. Mój oddział skierowano do budynków Związku Plantatorów Tytoniu oraz na stację kolejki wąskotorowej. Zorganizowałem ubezpieczenie dróg dojazdowych do Proszowic oraz wystawienie posterunków obserwacyjnych na wieży kościelnej i górujących punktach w pobliżu miasta. Sprawy kontroli ubezpieczeń oraz zmian posterunków powierzyłem mojemu zastępcy kpr. "Strzale" (Stanisław Libura), a ja zająłem się sprawą zbudowania barykad i przeszkód na szosach i drogach dojazdowych, aby wykluczyć nagłe wtargnięcie do miasta samochodów nieprzyjaciela. Oddział "Modrzewia" ubezpieczał miasto od strony Krakowa i Klimontowa, a moi żołnierze ubezpieczali szosę od strony Słomnik i Miechowa. (...)

Wchodziliśmy do miasta (...) pierwszy raz po 4 latach okupacji, w biały dzień i zwartą kolumną. Wrażenie ogromne - wspomina ppor. cz. w. "Wydra" (Juliusz Jarosz) - odczuwam ogromną dumę, że to mnie przypadło w udziale pierwszemu. Ludzie płaczą, całują nas i kwiaty, nie wiadomo skąd tyle kwiatów...


Proszowice, dzisiejsza ul. 3 Maja, 28 lipiec 1944 roku. Na pierwszym planie: Jerzy Biechoński "Kłos" W tle dom przy ul. 3 maja 42, stojący do dzisiaj.
(fot. Proszowice na fotografiach cz. IV)


Staraniem Stowarzyszenia "Gniazdo - Ziemia Proszowicka" za pośrednictwem Urzędu Miasta i Gminy Proszowice, na murze szkoły podstawowej zawiśnie tablica o treści, którą zaakceptowała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie:

W HOŁDZIE
ŻOŁNIERZOM ARMII KRAJOWEJ
Z PLUTONÓW PLUT. STANISŁAWA GASA "MODRZEWIA"
I KPR. JANA LATAŁY "DROZDA "
Z KOMPANII KPR. PCHOR. JERZEGO BIECHOŃSKIEGO "KŁOSA",
KTÓRZY PODCZAS WALK Z NIEMIECKIM OKUPANTEM
WKROCZYLI DO PROSZOWIC
DNIA 28 LIPCA 1944 R.,
WŁĄCZAJĄC PROSZOWICE
DO KAZIMIERSKO-PROSZOWICKIEJ RZECZPOSPOLITEJ PARTYZANCKIEJ.

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

Żołnierze 106. DP AK Inspektoratu AK "Maria"
Mieszkańcy Proszowic

Proszowice, 24 września 2015 r.



 
Andrzej Solarz
źródło: Internetowy Kurier Proszowicki

Dodaj komentarz


 

Patronaty medialne Regionalnych Obchodów 70. Rocznicy...: