Józef Kleszczyński ps. Młodzik

Dzisiaj seniorem rodu jest Kleszczyńskich jest Józef Edward - brat poległego pod Naramą Bogusława, również żołnierz Armii Krajowej, który jako najmłodszy wiekiem w plutonie przybrał pseudonim "Młodzik". Tak samo jak jego szlachetni przodkowie pozostał wierny najświętszym wartościom polskiego narodu: "Bóg - Honor - Ojczyzna". To z jego inicjatywy zamontowano tablicę upamiętniającą Bogusława Kleszczyńskiego ps. "Jabłoński", na ścianie rodzinnego domu w Jakubowicach.

 

zdjęcie z kenkarty J.Kleszczyńskiego
(fot. proszowice.archiwa.org)

Józef Edward Kleszczyński urodził się 4 kwietnia 1928 r. w majątku Jakubowice. Uczęszczał do szkoły im. S. Münnichowej w Krakowie, następnie na komplety tajnego nauczania w Krakowie. W 1943 r. złożył przysięgę AK- owską, przyjmując pseudonim "Młodzik": "Było piękne, ciepłe lato w tym okrutnym i krwawym roku wojny, gdy dostałem wiadomość od siostry Zosi, że nareszcie spełnią się moje długie oczekiwania na złożenie wojskowej przysięgi konspiracyjnej i będę mógł uczestniczyć w walce z nienawidzonym wrogiem. Miałem nazajutrz, tj. pierwszego lipca stawić się na określonym ściśle miejscu i czasie. Dostałem hasło i odzew mając oczekiwać na idącego z Proszowic pana..." - wspominał Józef Kleszczyński [List Józefa Kleszczyńskiego. List w zbiorach prywatnych Agnieszki Głowickiej - Polkowskiej].

ogród w Jakubowicach, zbiór szparagów. Rok 1942(fot. archiwum Józefa Kleszczyńskiego)


     Po pewnym czasie właściwa osoba nadeszła i obydwaj wymienili hasło, potem znaleźli ustronne miejsce pośród zbóż i rozpoczęli rozmowę. Przybyły interesował się postępami w nauce, opowiedział o swoich losach w Legionach Józefa Piłsudskiego, na koniec wyciągnął mały krucyfiks i powiedział: "Połóż dwa palce swej prawej ręki na ten krzyżyk i powtarzaj za mną: W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak męki i zbawienia i przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży jej honoru i o wyzwolenie jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary życia mego. Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza, oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg. Po tej uroczystej chwili nieznajomy o pseudonimie "Józef" powiedział mi: Przyjmuję cię w szeregi Armii Krajowej walczącej z wrogiem w konspiracji o wyzwolenie ojczyzny, twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku. Zwycięstwo będzie twoją nagrodą. Zdrada karana jest śmiercią. [List Józefa Kleszczyńskiego. List w zbiorach prywatnych Agnieszki Głowickiej - Polkowskiej]. W ten sposób Józef Kleszczyński znalazł się w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. Józef Kleszczyński został żołnierzem Armii Krajowej na placówce w Jakubowicach. Jego dowódcą był plutonowy Stanisław Gas ps. "Modrzew", a jego zastępcą podchorąży Bogusław Kleszczyński. Zadaniem młodego żołnierza było doręczanie na zakodowanych karteczkach rozkazów i poleceń, kolportowanie podziemnych gazetek, a nawet przenoszenie amunicji.

     W lipcu 1945r. ukończył Gimnazjum Jana III Sobieskiego w Krakowie. Po wojnie, ścigany przez UB za posiadanie broni i współpracę z organizacją Wolność i Niezawisłość, przedostał się na Zachód, gdzie wstąpił jako ochotnik do 7 P.Uł. 3 Dywizji Strzelców Karpackich II Korpusu Polskiego gen. Andersa we Włoszech. Okoliczności swej ucieczki na Zachód Józef Kleszczyński zawarł we wspomnieniach opublikowanych na łamach "Weterana" w 2001r. [Kleszczyński Józef, Moja ucieczka z PRL (fragm..). Listy do redakcji "Weteran" 2001 Nr 3 s.20 - 22].

     Autor reminiscencji w postscriptum zaznaczył, że "wszystkie te wspomnienia choć z perspektywy czasu i miejsca wyglądają na fantazje młodzieńczą są jednak w każdym szczególe prawdziwe za co ręczę swym oficerskim słowem honoru." [Kleszczyński Józef, Moja ucieczka z PRL (fragm..). Listy do redakcji "Weteran" 2001 Nr 3 s. 22]. A ponieważ ucieczka na zachód jest wręcz niewiarygodna warto w tym miejscu przytoczyć obszerny fragment wspomnień autora: "Pod koniec stycznia 1946 roku przyjechał specjalnie do mnie mój przyjaciel Stanisław Kochanowski junior z wiadomością od pani Beaupre o możliwości wyjazdu z Polski konspiracyjnym samochodem z grupą oficerów AK, podając mi adres w Katowicach gdzie miałem się zgłosić za parę dni. (...) W ostatniej chwili, pod wpływem matki, mój ojciec zdecydował się jechać ze mną. Ja miałem lat siedemnaście i moja przyszłość w Polsce po dekonspiracji w Krakowie była bardzo niepewna.

od lewej: Pan Sławetna - weterynarz z Proszowic, Zofia Kleszczyńska, Józef Kleszczyński, rok 1942 (fot. archiwum Józefa Kleszczyńskiego)


Zgłosiliśmy się pod wskazany adres w Katowicach, gdzie czekał już na nas samochód DKW z dwoma oficerami AK: słynnym por. "Andrzejem" (po pięciokrotnym przerzucie do Niemiec ujęty przez władze ludowe i zamordowany później w bliżej nieznanych okolicznościach) i ppor. Królem z Nowego Sącza (mieszkał w latach późniejszych w Londynie). Razem ruszyliśmy zaraz w drogę i pod wieczór przez Opole dotarliśmy do Wrocławia. (...) Na drugi dzień namalowano na naszym samochodzie DKW gwiazdy wojskowe amerykańskie i załadowano do bagażnika dwie drewniane skrzynki. Po południu ruszyliśmy w dalszą drogę zatrzymując się po raz ostatni na polskiej ziemi w restauracji na rynku w Świdnicy, na skromnej kolacji. Umówiliśmy się, że będziemy "udawać" Francuzów rozmawiając tylko w tym języku, ale nie bardzo nam to wychodziło. Pod wieczór ruszyliśmy znowu na południe w góry kierując się na granicę polsko - czeską w pobliżu miejscowości Lubawka. (...) Od razu otoczył nas patrol polsko-radziecki z pepeszami gotowymi do strzału i skierował do budynku granicznego. Gdy nasz samochód zatrzymał się por. "Andrzej" powiedział: "Idę załatwić formalności, jak nie wyjdę za 15 minut to ruszajcie przez szlaban". Jeszcze chwila napięcia i szlaban podnosi się z wolna, a my już upojeni z radością mkniemy po górskich serpentynach w lasach sudeckich. Następny postój to Praga (...) Później dojeżdżamy do Pilzna (...) Jedziemy jakąś ulicą ostro pod górę i nagle wielki trzask, skrzynka biegów naszego DKW rozleciała się. Koniec!

Pierwszy raz wyczułem pewną nerwowość, wyciągnęli z bagażnika te dwie sporej wielkości i wagi drewniane skrzynki i skierowali się w dół ulicy. Nam z ojcem wskazali kierunek dworca kolejowego z instrukcją aby wsiąść do stojącego tam pociągu towarowego, który udaje się na zachód do Niemiec. Za parę godzin pociąg ruszył, jeszcze godzina i znów stoimy gdzieś w lesie w górzystym terenie. Słyszymy na zewnątrz głosy po czesku i otwieranie drzwi do kontroli granicznej. (...) I rzeczywiście za chwilę rozsuwają się duże drzwi wagonu i stoi w nich celnik czeski. (...) Czech pomyślał nad czymś przez chwilę i bez słowa zatrzasnął drzwi. Jeszcze kilkadziesiąt minut napięcia i pociąg ruszył, by za chwilę już zatrzymać się na stacji Furth w Bawarii w amerykańskiej strefie okupacyjnej powojennych Niemiec. (...)

pomieszczenia gospodarcze (fot. archiwum Józefa Kleszczyńskiego)


Po dłuższym postoju, przez Monachium, dotarliśmy na południu do polskiego obozu pojenieckiego w Murnau. Było to 1 lutego 1946 roku. W obozie spotkaliśmy naszych współtowarzyszy podróży, którzy wcześniej dotarli tam samochodem. Okazało się, że w tych tajemniczych dwóch drewnianych skrzynkach była niemiecka dokumentacja, wraz z filmem i raportami Komisji Międzynarodowej, która w 1943 r. badała zbrodnię sowiecką dokonaną na oficerach polskich w Katyniu. Nasze podziemie w Polsce ukryło je przed Rosjanami po wyzwoleniu Wrocławia. Dokumenty te od razu przewieziono do dowództwa II Korpusu Polskiego w Anconie. Ja musiałem "zdać" książeczkę wojskową polskiego pilota RAF - u Jana Owsianego, którą na wszelki wypadek dano mi na czas podróży. Później, po latach, dowiedziałem się, że Jan Owsiany, zastrzelony nad Polską w 1944 roku przeżył okupację niemiecką i mieszkał jeszcze wiele lat w Polsce Ludowej. (...)

Korzystając z wojskowej ciężarówki II Korpusu Polskiego przejechałem przykryty plandeką przez przełęcz alpejską na Brenerze i przez Weronę i Bolognę dotarłem 1 kwietnia do Ancony, gdzie spotkałem się z mym stryjem mjr Edwardem Kleszczyńskim. (...) W sierpniu przez Rzym i Neapol, a potem na dużym okręcie transportowym "Prince of Australia" przez Gibraltar dotarliśmy do Anglii przez Liverpool do hrabstwa Norfolk na wschodnim wybrzeżu."
[Kleszczyński Józef, Moja ucieczka z PRL (fragm..). Listy do redakcji "Weteran" 2001 Nr 3 s.20 - 22]


Świadectwo dojrzałości (fot. archiwum prywatne Józefa Kleszczyńskiego)


     W 1948 r. zdał maturę po ukończeniu Liceum Humanistycznego Dywizji Strzelców Karpackich w Anglii. W 1951r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie studiował rolnictwo na Uniwersytecie Cornell w Nowym Jorku. Jest z zawodu licencjonowanym brokerem realnościowym. Mianowany do stopnia ppor. w Korpusie Oficerów Kawalerii przez Prezydenta RP Augusta Zaleskiego w 1966 r., odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi za wybitną działalność społeczną i polityczną na emigracji. W 1954 r. ożenił się z Marią Wilusz. Ma czworo dzieci: Krystynę (ur. 1954), Czesława (ur. 1956), Teresę (ur. 1959), Macieja (ur. 1961).

Józef Edward Kleszczyński
(fot. dziennik.krakow.pl)

     Józef Edward Kleszczyński nadal mieszka w Stanach Zjednoczonych Ameryki, ale często powraca do rodzinnych stron, biorąc udział w uroczystościach kombatanckich, organizowanych przez żołnierzy 106 Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

     Odpowiadając na ankietę Polskiej Akademii Nauk dotyczącą losów ziemiaństwa, Pan Józef Edward Kleszczyński wśród najbardziej trwałych elementów tradycji rodzinnych wymienił głęboki patriotyzm: "Patriotyzm objawiający się poświęceniem dla Sprawy Polskiej, gdziekolwiek byłaby ku temu potrzeba". I tę zasadę realizuje. Jest związany ze szkołą w Radziemicach (nosi imię jego stryja - Edwarda Kleszczyńskiego ps. "Dzik", "Miechowita"), której przekazał wiele cennych pamiątek, od niedawna koresponduje również z Panią Agnieszką Głowicką-Polkowską, nauczycielką w Zespole Szkół im. Bartosza Głowackiego w Proszowicach oraz uczniem - Mateuszem Kłosem. Jego siostra Pani Krystyna Kleszczyńska - Esteves (ur. 1937r.) udostępniła rodzinne dokumenty i zgodziła się na ich publikację w Cyfrowym Archiwum Tradycji Lokalnej działającym w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Proszowicach oraz wspomaga jego działanie swoją wiedzą.

Józef Edward Kleszczyński zmarł 1 lipca 2014 roku w Hartford (Stany Zjednoczone).

zbiorowa 
źródło: Internetowy Kurier Proszowicki 

 

Fragmenty pracy pt. "Gloria victis...".Tablica upamiętniająca Bogusława Kleszczyńskiego ps. "Jabłoński" - żołnierza AK w Jakubowicach (ankieta badawcza); Opracowanie: Konrad Curyło, Mateusz Kłos, Natalia Lewandowska, Bartosz Potęga, Anna Warchoł; Opiekun naukowy: mgr Agnieszka Głowicka - Polkowska.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 

Patronaty medialne Regionalnych Obchodów 70. Rocznicy...: